GF 16x24

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Plenery O plenerach ZIMOWY PLENER W PARKU KASPROWICZA

ZIMOWY PLENER W PARKU KASPROWICZA

Email Drukuj PDF

Zimowy plener w Parku Kasprowicza

 

Po długim oczekiwaniu tej zimy na śnieg, w ostatnim dniu stycznia 2014 r. wybraliśmy się na oś. Łękno do Parku J. Kasprowicza, by rozpocząć tegoroczne plenery.

Ci bardziej zahartowani stawili się w myśl zasady: "nie ma złej pogody, jest co najwyżej zły fotograf". Romek przepytał chłonących wiedzę: jaką preselekcję wybrali, i aparaty poszły w ruch. Podstawowym zadaniem było "złapanie" głębi ostrości, oraz zmiany balansu bieli stosownej do dzisiejszej pogody i śniegu. Pozostali uczestnicy Grupy ocenią nasze dzisiejsze zmagania w następny  piątek  na przeglądzie zdjęć. Lekki mróz i wiaterek dodały nam hartu ducha.  Niezrażeni niedogodnościami w postaci ciężkiego, ołowianego nieba, śniegu i braku słońca postanowiliśmy działać. Choć fotografowaliśmy już te tereny, to za każdym razem odkrywamy tu coś nowego. Dziś były to Pergole ubrane teraz w zwisające sopelki lodu, wielkie chochoły na różach wysokopiennych i  samotnie stojący aniołek (pozostałość świątecznego wystroju). Myszkowaliśmy po Różance i okolicach parku bez wytchnienia, a pogoda nie pozwalała się spocić. Uśpiony zimą amfiteatr nazwany „Teatrem Letnim” imienia Heleny Majdaniec, częściowo pięknie zadaszony zawsze jest niewątpliwą atrakcją dla naszych obiektywów, tak było i tym razem.  Jezioro Rusałka ze swoim mostkiem i cienką taflą lodu, nie całkiem pokrywającą, brunatną dzisiaj wodę, z kaczuszkami zażywającymi zimowej kąpieli. Szczęśliwi, choć trochę zziębnięci postanowiliśmy się rozgrzać, więc skończyliśmy plener.

 

Do dzisiejszych "zdobyczy" należy zaliczyć:

- ciekawe zdjęcia krajobrazowe,

- relaksujący spacer w zimowy dzień,

- gawędy i biesiadowanie w nowym przybytku gastronomicznym dotąd  nam jeszcze nieznanym.

Przy świecach wzmocniliśmy się lampką grzanego wina oraz pyszną pizzą. Nastrój  był bardzo miły (szkoda tylko, że nie było wśród nas Profesora i pozostałych Członków naszej Grupy).  Bez względu na  zły w tym dniu stan zdrowia Terenia  do końca nam towarzyszyła. Podziękowanie należy złożyć również Wandzi, która, pomimo złego samopoczucia, dzielnie nas wspierała. W przeświadczeniu pożytecznie spędzonego czasu rozstaliśmy się z pewnym trudem mimo, że do końca nie wyczerpaliśmy tematów do rozmów. Czas biegł jak zawsze nieubłaganie i zmusił nas do wzajemnych podziękowań za mile spędzony dzień i udania się do swoich domów.

Uroki styczniowego  pleneru opisała Olga K.