GF 16x24

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Plenery

Plenery

Trzebież i okolice

Email Drukuj PDF

Przepiękny poranek 31 maja, 2011 zafundowali sobie nasi „warsztatowicze". Już na samym wstępie pogoda nie wróżyła zbytniego zaangażowania w sprawy nauki i pogłębiania wiedzy z zakresu teorii i praktyki fotografii. W słonecznej spiekocie umysły pracowały leniwie. Stojące obok siebie w odległości ok 20 kroków  grupki fotoamatorów szukały się wzajemnie przy pomocy telefonów komórkowych. Najbardziej poszukiwaną osobą była Ola.  Co przeżywała nasza logistyczka, do ostatnich chwil nie widząc nikogo z grupy, tylko ona wie. By nie przedłużać - ze Szczecina wyjechaliśmy o czasie.

Police przywitały nas jeszcze większą spiekota i…. zmianą rozkładu jazdy. To takie polskie, …kto z władz linii samorządowej przejmowałby się taką drobnostką ,  jak aktualizowanie terminów odjazdów autobusów na własnej stronie internetowej. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło – zwiedziliśmy stare Police.

Do Trzebieży dotarliśmy z lekkim opóźnieniem i stwierdziliśmy że "czas na posiłek".  Byliśmy już prawie w komplecie. Przy przystani czekały na nas trzy koleżanki. Prawie, – bo Hieronim gdzieś nam zginął. Najbardziej prawdopodobnym wydawał się nam przypadek, ze Jurek zamknął grzesznika w kościele. Hieronim pojawił się jednak tuz przed wypiciem przez resztę towarzystwa małej czarnej i przed profesjonalnym wykładem Pani Profesor Eli. Tu należy na chwilę wrócić do wymienionego wyżej kościoła. Prawdopodobnie wzbudzaliśmy w Trzebieży duże zainteresowanie, bo Pan Kościelny, bez większych zabiegów wręczył Jurkowi klucz do świątyni i mogliśmy w jej wnętrzu robić zdjęcia do woli.

Następny etap zwiedzania – przystań wodna - nie wzbudziła większego zainteresowania. Marina jak marina, żaglowce jak żaglowce. Część z nas, jakby wiedziona rasowym instynktem fotografa, parła ku plaży.  Na plaży, jak na plaży. Obiektów fotografowania wiele. Jedni fotografowali wodę, inni dzieci, jeszcze inni pieski. Cześć poddała się słodkiemu leniuchowaniu. Nawet Pan Profesor mocno nie krytykował  robienia zdjęć metodą: na muzeum. Jedynie Romek przepytywał wszystkich, jaką preselekcję wybrali. Były jeszcze inne obiekty fotografowania.

Więcej…

Strona 10 z 10